Domniemanie ojcostwa męża matki dziecka

Kodeks rodzinny i opiekuńczy jasno stanowi, że mąż matki jest zawsze domniemanym ojcem jej dziecka. Oznacza to, że o ile nie zostanie udowodnione, że tak nie jest, to mąż matki dziecka będzie w świetle prawa uznawany za ojca dziecka, nawet jeśli faktycznie nim nie jest. Przepisy stanowią, iż domniemanie to obowiązuje o ile dziecko urodziło się w okresie trwania małżeństwa, jak również do 300 dni od ustania tego małżeństwa lub jego unieważnienia. Jedynym wyjątkiem w obowiązywaniu tego domniemania jest sytuacja, gdy pomiędzy małżonkami orzeczono separację – choć formalnie małżeństwo nadal trwa, to domniemanie ojcostwa ustaje w razie urodzenia się dziecka po 300 dniach od orzeczenia separacji.

Domniemanie ojcostwa męża matki dziecka może jednak być obalone, ale jedynym na to sposobem jest wniesienie stosownego powództwa o zaprzeczenie ojcostwa. Powództwo takie może wnieść zarówno mąż matki dziecka, jak i matka dziecka oraz samo dziecko. Możliwość wniesienia takiego powództwa ograniczona jest jednak ściśle określonym terminem. Dla każdego z potencjalnych powód inaczej biegnie termin na wniesienie powództwa. Domniemany ojciec dziecka (mąż matki dziecka) ma na wniesienie powództwa 6 miesięcy od momentu dowiedzenia się o urodzeniu dziecka. Matka ma 6 miesięcy od urodzenia dziecka, zaś samo dziecko ma na to okres 3 lat biegnący dopiero od momentu osiągnięcia przez dziecko pełnoletności. Zaprzeczenie ojcostwa następuje przez wykazanie w toku procesu, że mąż matki nie jest ojcem dziecka.

Należy podkreślić, że samo zarejestrowanie dziecka w urzędzie stanu cywilnego z nazwiskiem ojca biologicznego, a nie męża matki nie powoduje w takiej sytuacji upadku domniemania ojcostwa tego ostatniego. Potwierdza to wyrok SN z dnia 10 kwietnia 1969 r. (sygn. II CR 59/69). Tak więc każdy mężczyzna znajdujący się w takiej sytuacji powinien dla własnego dobra zadbać o wyjaśnienie w świetle prawa kwestii ojcostwa dziecka swojej żony. W przeciwnym wypadku może znaleźć się w nieciekawej sytuacji, zwłaszcza pod względem ekonomicznym, gdyż w pewnym momencie może być zmuszony zgodnie z prawem do utrzymywania nie swojego dziecka. W grę wchodzić mogą również kwestie związane z dziedziczeniem. Jeśli jednak nie skorzysta z terminu na wniesienie pozwu o zaprzeczenie ojcostwa, jaki daje mu prawo, to niestety będzie zmuszony polegać na dobrej woli prokuratora, którego nie wiążą wskazane powyżej terminy. Prokurator jednak może podjąć takie działania tylko o ile wymaga tego dobro dziecka lub też ochrona interesu społecznego, a to już są pojęcia tak względne i niedookreślone, że chyba lepiej samemu zadbać o swoje interesy w przewidzianym prawem terminie.

Wszystko oczywiście tak prosto wygląda tylko na papierze i w teorii. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, iż termin 6 miesięcy dla męża matki dziecka do wniesienia pozwu o zaprzeczenie ojcostwa biegnie od dnia dowiedzenia się przez niego o urodzeniu dziecka, a nie od dnia dowiedzenia się, że urodzone dziecko nie pochodzi od niego. Pojawia się więc problem jeszcze tych „ojców – nieojców”, którzy będąc mężami wiedzą o urodzeniu się dziecka, ale o tym, że dzieci nie są ich dowiadują się już po upływie tych 6 miesięcy. Tą kwestią zajmę się jednak w kolejnym wpisie na blogu.